Najkrótszy obraz jego twórczości to teatr, który wchodzi w spór z rzeczywistością
- Skrzywanek jest reżyserem teatralnym, autorem tekstów i twórcą instalacji performatywnych.
- Od 2024 roku pracuje w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie jako zastępca dyrektorki do spraw artystycznych.
- W jego dorobku są tytuły, które mocno odbiły się w polskim teatrze, m.in. „Cynkowi chłopcy”, „Mein Kampf”, „Opowieści niemoralne” i „Śmierć Jana Pawła II”.
- Najmocniej działa wtedy, gdy łączy dokument, emocje i precyzyjną formę, zamiast grać samym skandalem.
- Jego teatr warto oglądać także przez pryzmat ciała, rytmu i choreografii, bo tam sens często powstaje nie tylko w tekście.
Kim jest Jakub Skrzywanek w polskim teatrze
Urodził się w 1992 roku we Wrocławiu, a zanim trafił do szkoły teatralnej, ukończył filologię polską na Uniwersytecie Wrocławskim. To ważny trop, bo w jego pracy widać nie tylko instynkt reżyserski, ale też uważność na język, narrację i to, jak opowieść układa się w głowie widza. Jeszcze jako student stworzył grupę artystyczną Teatr Na Wagę i od początku szukał tematów, które nie są wygodne: kryzysu, wiary, przemocy, wspólnoty, potrzeby sensu.
Potem przyszła droga instytucjonalna. Debiutował w 2016 roku, a z czasem wszedł do grona twórców, którzy realnie wpływają na kierunek polskiego teatru. Najpierw był związany z Teatrem Współczesnym w Szczecinie, gdzie został kuratorem programowym, a później dyrektorem artystycznym. Od 1 września 2024 roku pełni funkcję zastępcy dyrektorki do spraw artystycznych w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Dla mnie to znak, że jego sposób myślenia o scenie przestał być tylko mocnym głosem z boku, a stał się częścią centrum.To właśnie z tej konsekwencji wyrasta jego repertuar. Żeby zobaczyć, jak ten język się rozwijał, najlepiej spojrzeć na kilka kluczowych realizacji.

Spektakle, które najlepiej pokazują jego język
Nie da się uczciwie mówić o Skrzywanku bez kilku konkretnych tytułów, bo to one pokazują skalę jego ambicji i sposób pracy. Każdy z nich dotyka innego tematu, ale wszystkie łączy jedno: nie udają neutralności. To teatr, który chce coś rozpoznać, nazwać i czasem po prostu rozebrać na części.
| Spektakl | Rok | Dlaczego jest ważny |
|---|---|---|
| Cynkowi chłopcy | 2016 | Debiut, który zderzył non-fiction z ludyczną formą i od razu ustawił go jako reżysera od tematów niewygodnych. |
| Kiedy mój tata zamienił się w krzak | 2017 | Praca dla młodszej publiczności, pokazująca, że potrafi mówić prostszym językiem bez spłycania sensu. |
| Kordian | 2018 | Klasyka romantyczna czytana przez muzykę, rytm i choreografię; ważna próba rozmontowania narodowego mitu. |
| Mein Kampf | 2019 | Spektakl o języku nienawiści, w którym nie chodzi o szok, tylko o analizę mechanizmu. |
| Opowieści niemoralne | 2021 | Praca o przemocy seksualnej, przy której konsultacje intymne stały się częścią jakości przedstawienia. |
| Śmierć Jana Pawła II | 2022 | Jedna z najgłośniejszych realizacji, nagrodzona za oryginalne ujęcie tematu i bezpośredniość diagnozy. |
| Człowiek z papieru. Antyopera na kredyt | 2024 | Połączenie muzyczności, groteski i społecznej krytyki biedy oraz kredytowego przymusu. |
| Zamach na Narodowy Stary Teatr. Narodziny narodu | 2025 | Aktualna opowieść o żałobie, mediach i narodowej narracji. |
| Requiem dla snu | 2026 | Nowa realizacja, która przenosi jego zainteresowanie przyspieszeniem i uzależnieniem do współczesności. |
W 2026 roku szczególnie mocno wybrzmiewa Requiem dla snu, przygotowane jako sceniczna adaptacja materiału Huberta Selby’ego Jr. i filmu Darrena Aronofsky’ego. Premiera warszawska jest zaplanowana na 17 kwietnia 2026, a krakowska na 25 kwietnia 2026. To bardzo charakterystyczny ruch: sięgnąć po tytuł rozpoznawalny, ale opowiedzieć go przez dzisiejszy lęk, tempo życia i uzależnienie od bodźców.
Ta lista pokazuje też coś jeszcze: on nie wraca w kółko do jednego tematu, tylko za każdym razem sprawdza inny sposób mówienia o tym, co społeczne, polityczne i intymne jednocześnie. I właśnie tu zaczyna się jego najciekawszy obszar, czyli praca z ruchem, ciałem i performansem.
Ruch, ciało i performans w jego teatrze
Najciekawsze w tej twórczości jest dla mnie to, że tekst nigdy nie stoi sam. Ruch, układ ciał na scenie, rytm wejść i wyjść, wideo, światło oraz muzyka tworzą z niego pełnoprawną partyturę sceniczną. W praktyce oznacza to, że sens rodzi się nie tylko z dialogu, ale też z tego, jak aktor stoi, idzie, zatrzymuje się albo wchodzi w kontakt z innymi.
Przydaje się tu termin dramaturgia ruchu, czyli sposób, w jaki gest i tempo organizują znaczenie przedstawienia. W Kordianie choreografia nie była ozdobą, tylko narzędziem rozbijania romantycznego patosu. W innych realizacjach podobnie działa fizyczność aktorów: ciało mówi zanim jeszcze padnie zdanie. To właśnie dlatego osoby zainteresowane tańcem i performansem mogą w jego teatrze znaleźć dużo więcej niż klasyczną interpretację tekstu.
Jeśli oglądasz taki spektakl, patrz nie tylko na dialogi, ale też na to:
- kto dominuje przestrzeń, a kto zostaje zepchnięty na margines,
- czy scena działa jak zbiorowy organizm, czy raczej jak seria zderzeń między jednostkami,
- jak używane jest wideo: czy dopowiada emocje, czy je podważa,
- kiedy ruch zamienia się w argument, a kiedy w czysty afekt.
Taka konstrukcja daje bardzo mocny efekt, ale właśnie dlatego bywa też źródłem sporów. I to nie jest przypadek, tylko wpisane w jego sposób myślenia o teatrze.
Dlaczego jego spektakle wywołują emocje i spory
Skrzywanek nie unika tematów, które w Polsce natychmiast uruchamiają napięcie: religii, przemocy, nacjonalizmu, seksualności, biedy czy języka władzy. W jego teatrze to nie są dekoracyjne hasła, tylko realne punkty tarcia. Dlatego część widzów odbiera go jako twórcę bezkompromisowego i potrzebnego, a część jako kogoś zbyt bezpośredniego. Obydwie reakcje są zrozumiałe.
Ja widzę tu przede wszystkim dwie rzeczy. Po pierwsze, on nie chce udawać neutralności, bo uważa, że teatr publiczny powinien reagować na to, co dzieje się wokół. Po drugie, wie, że prowokacja sama w sobie szybko się zużywa, więc musi być podparta formą, wiedzą i dyscypliną. Gdy to działa, spektakl zostaje z widzem na długo. Gdy nie, może wydać się zbyt dosłowny albo zbyt mocno oparty na jednym geście.
Najlepiej widać to w trzech obszarach:
- temat daje siłę, ale też ryzyko, bo temat nośny łatwo zamienić w publicystyczny skrót,
- forma wzmacnia przekaz, ale wymaga precyzji, bo bez niej zostaje tylko głośny efekt,
- emocja buduje pamięć widza, lecz nie może zastąpić myślenia o strukturze całości.
To właśnie dlatego warto śledzić jego nowe premiery nie jako pojedyncze wydarzenia, ale jako kolejne rozdziały jednej, bardzo konsekwentnej opowieści o współczesności.
Czego uczą najnowsze premiery o jego kierunku
W 2026 roku najciekawsze jest dla mnie to, że Skrzywanek nie zwalnia tempa i dalej pracuje na materiale, który nie jest łatwy ani bezpieczny. Z jednej strony ma za sobą głośne tytuły i rozpoznawalny język, z drugiej wciąż testuje nowe formy opowiadania o zbiorowych lękach. To ważne, bo wielu twórców po sukcesie osiada w sprawdzonej formule. On tego nie robi.
Jeśli chcesz rozumieć jego kolejne premiery bez uproszczeń, patrz na trzy rzeczy:
- czy klasykę obraca w komentarz do teraźniejszości, czy tylko ją aktualizuje na poziomie dekoracji,
- czy bliżej mu dziś do dokumentu, czy do formy muzyczno-performatywnej,
- jak rozwija współpracę z dramaturgią i innymi współtwórcami, bo w jego przypadku proces jest częścią dzieła.
Właśnie dlatego jego nazwisko warto zapamiętać nie tylko jako nazwisko reżysera z afiszy, ale jako sygnał, że polski teatr nadal potrafi być miejscem realnego sporu o wspólnotę, pamięć i ciało. Jeśli ktoś chce zobaczyć, w którą stronę idzie dziś scena publiczna, to jego najnowsze prace są dobrym punktem obserwacji.
