Ewa Dyakowska-Berbeka należy do tych artystek, których dorobek najlepiej czyta się na styku malarstwa, grafiki i scenografii. W skróconym zapisie bywa wspominana jako Ewa Berbeka, ale najważniejsze jest coś innego: jej prace współtworzyły wizualny język Zakopanego i lokalnej sceny teatralnej. W tym tekście pokazuję, kim była, co wyróżniało jej sposób myślenia obrazem i dlaczego jej nazwisko wciąż wraca w rozmowach o kulturze Podhala.
Najważniejsze informacje o jej dorobku i znaczeniu
- Urodziła się w 1957 roku w Bielsku-Białej i ukończyła Wydział Malarstwa i Grafiki ASP w Gdańsku.
- Tworzyła w obszarach malarstwa, rysunku, grafiki, collage'u i scenografii.
- Od 1985 roku współpracowała z Teatrem Witkacego w Zakopanem.
- Jej prace pojawiały się zarówno na wystawach, jak i w miejskich projektach, plakatach oraz oprawach wydarzeń.
- To artystka ważna nie tylko dla Zakopanego, ale też dla rozmowy o tym, jak obraz współpracuje z ruchem sceny.
Kim była Ewa Dyakowska-Berbeka i dlaczego wraca dziś jej nazwisko
Na samym starcie widzę ważny szczegół: nie była artystką jednego medium. Oficjalny serwis Zakopanego przypomina, że jej domeną były malarstwo, rysunek, projekty graficzne, collage i scenografia, a więc zestaw kompetencji, który rzadko spotyka się w tak spójnej formie. To właśnie dlatego jej nazwisko nie powinno być redukowane do jednego wydarzenia czy jednej roli.
Warto też oddzielić biografię artystyczną od biografii prywatnej. Związek z Maciejem Berbeką pojawia się w mediach bardzo często, ale to tylko kontekst. Najmocniejsza część tej historii dotyczy samodzielnej, konsekwentnej pracy twórczej, prowadzonej przez lata w Zakopanem i poza nim.
Dla czytelnika szukającego konkretu najważniejsze są trzy fakty: wykształcenie plastyczne, długie osadzenie w środowisku zakopiańskim i stała obecność w teatrze. To właśnie z tych elementów zbudowała rozpoznawalny styl. A skoro mamy już biograficzny fundament, warto przejść do tego, jak ten styl wyglądał w praktyce.
Co wyróżniało jej język artystyczny
Dla mnie ciekawy jest tu przede wszystkim sposób łączenia dyscyplin. U Dyakowskiej-Berbeki obraz nie był zamknięty w ramie, tylko przenosił się do przestrzeni, plakatu, sceny i miejskiej oprawy wydarzeń. Collage dawał jej możliwość budowania warstw, a scenografia wymagała od niej myślenia ruchem, rytmem i relacją z aktorem albo tancerzem.
| Obszar pracy | Co dawał jej jako artystce | Co zyskiwał odbiorca |
|---|---|---|
| Malarstwo | Swobodę budowania nastroju i koloru | Obraz, który działa emocjonalnie, a nie tylko dekoracyjnie |
| Rysunek | Precyzję i skrót myślowy | Kompozycję czytelną od pierwszego spojrzenia |
| Grafika | Umiejętność porządkowania komunikatu | Plakaty i oprawy, które były funkcjonalne, ale nie banalne |
| Collage | Łączenie warstw, faktur i znaczeń | Prace pełne napięcia, ale zachowujące lekkość |
| Scenografia | Myślenie o obrazie w czasie i w ruchu | Przestrzeń, która współtworzy spektakl, zamiast tylko go otaczać |
To ważne rozróżnienie, bo wiele osób myli scenografię z samą dekoracją. W praktyce scenografia decyduje o tym, jak widz czyta akcję, gdzie ucieka wzrok, jak odbierane są tempo i emocje sceny. I właśnie dlatego jej twórczość tak dobrze łączy się z teatrem, a pośrednio także z tańcem, gdzie przestrzeń nigdy nie jest neutralna.
I właśnie tam najlepiej widać jej siłę, czyli na scenie, gdzie obraz musi pracować razem z ciałem, światłem i rytmem.

Scena, ruch i obraz w teatrze Witkacego
Jak przypomina oficjalny serwis Zakopanego, od 1985 roku stale współpracowała z Teatrem Witkacego w Zakopanem jako scenograf. To nie był epizod, lecz długotrwała relacja z teatrem, który ma własny, wyrazisty język i bardzo mocno stawia na atmosferę przedstawienia. W Witkacy Teatrze jej nazwisko pojawia się choćby przy spektaklu „Człapówki-Zakopane”, gdzie figuruje jako autorka scenografii.
Dlaczego to istotne także dla czytelnika zainteresowanego tańcem? Bo dobra scenografia nie konkuruje z ruchem. Ona daje mu ramę, punkt ciężkości i oddech. Tancerz albo aktor potrzebuje przestrzeni, która nie przytłacza, ale prowadzi wzrok widza, wzmacnia ekspresję i pomaga zbudować dramaturgię bez nadmiaru środków.
- Przestrzeń decyduje o tym, czy scena wydaje się otwarta, czy klaustrofobiczna.
- Rytm wizualny wpływa na to, jak szybko odbieramy kolejne sceny i obrazy.
- Światło i kolor mogą podbić emocję albo całkiem ją wyciszyć.
To właśnie w takim układzie najlepiej rozumie się jej rolę: nie jako osoby „od tła”, ale jako współautorki teatralnego doświadczenia. Skoro scena była dla niej tak ważna, naturalnie trzeba też spojrzeć na miejsce, które ukształtowało większość jej pracy.
Zakopane jako naturalne środowisko jej pracy
Zakopane nie było dla niej jedynie adresem zamieszkania. To było środowisko artystyczne, w którym mogła działać jednocześnie jako malarka, graficzka, scenografka i osoba współtworząca miejskie wydarzenia. Oficjalne materiały Zakopanego pokazują, że przygotowywała oprawy dla świąt miejskich, festiwali, zaproszeń, dyplomów, logotypów i wystaw. To ważne, bo ujawnia skalę jej kompetencji: od galerii po komunikację wizualną miasta.
| Obszar obecności | Co to mówi o jej roli |
|---|---|
| Galerie i muzea | Była rozpoznawalna jako samodzielna artystka, nie tylko wykonawczyni zleceń |
| Teatr Witkacego | Współtworzyła stałą, sceniczną tożsamość ważnej instytucji |
| Wydarzenia miejskie | Pomagała budować wizualny charakter Zakopanego jako miasta kultury |
| Festiwale interdyscyplinarne | Jej prace dobrze wpisywały się w dialog sztuk, muzyki, ruchu i obrazu |
Nie bez znaczenia jest też fakt, że jej nazwisko pojawia się przy inicjatywach pamięciowych i festiwalach związanych z Zakopanem. To znak, że lokalne środowisko nie traktuje jej jako postaci pobocznej, tylko jako jedną z tych osób, które naprawdę współtworzyły kulturowy kręgosłup miasta. A to prowadzi do najpraktyczniejszego pytania: jak oglądać jej dorobek dziś, żeby nie zgubić tego, co w nim najważniejsze?
Jak patrzeć na jej dorobek dziś
Jeśli miałbym dać jedną radę, powiedziałbym: nie patrz na nią wyłącznie przez pryzmat biografii rodzinnej ani wyłącznie przez pojedyncze obrazy. Najlepiej czytać jej dorobek warstwowo, tak jak sama pracowała. Wtedy widać, że każdy obszar jej aktywności uzupełniał pozostałe.
W praktyce pomaga taki prosty filtr:
- oglądaj jej prace jako obraz, czyli kompozycję, kolor i fakturę;
- czytaj je jako narzędzie sceny, czyli element budujący dramaturgię;
- traktuj je jako część miasta, bo wiele z nich funkcjonowało poza klasyczną galerią;
- zwracaj uwagę na kolażowość, bo właśnie ona najlepiej pokazuje sposób myślenia o warstwach i zestawieniach.
To podejście jest uczciwsze niż sprowadzanie jej do jednego hasła. Daje też lepsze zrozumienie tego, dlaczego jej twórczość nadal działa: bo nie była zamknięta w jednej kategorii. A to prowadzi do ostatniej, najkrótszej myśli, która porządkuje całą tę historię w 2026 roku.
Co zostaje po tej historii w 2026 roku
Najmocniej zostaje świadomość, że sztuka potrzebuje ludzi, którzy potrafią łączyć porządki. Ewa Dyakowska-Berbeka robiła dokładnie to: zamieniała obraz w element sceny, scenę w część miejskiego rytmu, a lokalność w coś wyraźnie rozpoznawalnego. Taki dorobek nie starzeje się szybko, bo opiera się na umiejętności widzenia relacji, a nie tylko samych obiektów.
Dla mnie to właśnie jest najciekawsze w tej historii: pokazuje, że dobra scenografia, grafika i malarstwo nie są osobnymi światami, tylko różnymi językami tej samej wrażliwości. Jeśli trafiasz na jej nazwisko przy okazji Zakopanego, teatru albo opowieści o rodzinie Berbeków, warto zatrzymać się na chwilę i zobaczyć przede wszystkim artystkę, która przez lata konsekwentnie budowała własny, bardzo czytelny ślad.
