Margaret przestała odpowiadać stanowczym „nie” na zaproszenie do „Tańca z Gwiazdami”. W najnowszej rozmowie na kanale „Lustra” wokalistka przyznała, że propozycja od produkcji Polsatu wciąż na nią czeka, a ona po latach odmów zaczyna się nad nią poważnie zastanawiać.
To wyraźny zwrot. Margaret jest w coraz mniejszym gronie rozpoznawalnych artystów, którzy jeszcze nigdy nie stanęli na parkiecie tanecznego show Polsatu, choć zaproszeń, jak sama mówi, nie brakowało. Ostatecznej decyzji na razie nie ogłosiła.
Propozycja, która nie znika
Zapytana, czy wyobraża sobie siebie w programie, Margaret wyjaśniła, że oferta nie była jednorazowa. Z jej relacji wynika, że zaproszenie wraca stale i pozostaje otwarte. Wokalistka opisała je jako ruchome i zawieszone w czasie.
Artystka nie ukrywa też, że śledzi losy formatu. Zauważyła, że taneczne show przeżywa dziś coś w rodzaju drugiej młodości, i doceniła jego popularność wśród widzów.
Najbardziej wymowne było jednak to, że sama jest zdziwiona swoją zmianą nastawienia. Przyznała w rozmowie, że wcześniej odpowiedź brzmiała zawsze tak samo: „zawsze było kategorycznie ‚nie’”.
Dlaczego Margaret wcześniej odmawiała?
Jeszcze w 2024 roku wokalistka tłumaczyła swoje odmowy dość prosto. Na pierwszym miejscu stawiała własne projekty muzyczne, a propozycje z programu za każdym razem pojawiały się w momencie, który jej nie pasował.
Dziś patrzy na sprawę inaczej. Udział w show traktuje jako okazję, by sprawdzić się w czymś zupełnie nowym. Jak wyjaśniła, dotarła do punktu, w którym zadaje sobie pytanie: „co ja jeszcze mam zrobić w życiu nowego?”.
Dla widzów Margaret to przede wszystkim wokalistka, która od lat rozwija własne projekty muzyczne i konsekwentnie odmawiała udziału w tanecznym programie. Tym bardziej jej słowa zwracają uwagę, bo pokazują artystkę gotową wyjść poza to, z czego jest najbardziej znana.
Taniec ćwiczy już na co dzień
Dla fanów parkietu najciekawszy jest fragment wywiadu, w którym Margaret opowiedziała o swojej pasji. Taniec w ostatnich latach zajmuje w jej życiu coraz ważniejsze miejsce.
Wokalistka systematycznie pracuje z choreografką. Do treningów przygotowała też osobne miejsce we własnym domu. Takie zaplecze trudno pogodzić z wizerunkiem kogoś, kto myśli o tańcu tylko od święta.
To szczegół, który w kontekście programu nabiera znaczenia. Ewentualna przygoda z parkietem nie byłaby dla niej oderwana od codzienności, tylko przedłużeniem treningów, w których i tak regularnie bierze udział.
Czy zobaczymy ją w programie?
Na to pytanie wciąż nie ma odpowiedzi. Margaret nie powiedziała ani „tak”, ani kolejnego „nie”. Przyznała, że jeszcze nie wie, co zrobi, i na razie przygląda się sytuacji.
Drzwi, które przez lata pozostawały zamknięte, są dziś uchylone. Czy wokalistka zdecyduje się przez nie przejść i zamienić scenę koncertową na taneczny parkiet, okaże się dopiero wtedy, gdy produkcja ogłosi kolejnych uczestników.